mtbikes.pl - rower, rowery, wortal rowerowy
Enduro Trophy
Podziel się:

Quechua Diosaz 10 w całej okazałości

O ewolucji nawadniania w czasie jazdy
Każdy rowerzysta jeżdżący regularnie dystanse dłuższe niż droga do pobliskiego marketu, na działkę itp. wie jak ważne jest nawadnianie organizmu. Zwłaszcza w letnie upały, kiedy się pocimy już przy niewielkim wysiłku. Dlatego na wszelkie rowerowe wyprawy zabierać należy ze sobą ilość płynu odpowiednią do długości trasy i naszych potrzeb. To, że pić trzeba, to już jest ustalone, ale jeszcze pytanie: jak? Najprościej oczywiście kupić wodę czy napój i wrzucić do plecaka. Najprościej, jednak szybko pojawiają się minusy tego rozwiązania. Aby się napić trzeba się zatrzymać, ściągnąć plecak, rozpiąć go, wyjąć butelkę, odkręcić i dopiero możemy dorwać się do upragnionego płynu. Nie jest to bardzo uciążliwe jak się jeździ samemu, ale jak jadą z nami znajomi którzy nie muszą się zatrzymywać „na picie” już nie jest za wesoło. Dlatego z czasem doceniamy możliwość picia w czasie jazdy. Najbardziej popularnym obecnie sposobem na to jest bidon z koszykiem przykręcanym do ramy. Jest to dobre rozwiązanie, istnieje jednak sposób na jeszcze łatwiejszy dostęp do płynu: camelbacki. Tak potocznie określa się plecaki, które mają dodatkową przegrodę na bukłak z długą rurką, wyprowadzoną na zewnątrz, rurką która zawsze jest pod ręką. Wystarczy sięgnąć, odblokować i się napić. Nazwa pochodzi od firmy Camelback, która jako pierwsza zaczęła stosować to rozwiązanie. Obecnie znakomita większość plecaków sportowych i turystycznych wyposażona jest w popularnego „camela” (potoczne określenie bukłaka), od malutkich kilkulitrowych mikrusów po olbrzymie wielolitrażowe behemoty. Możliwość łatwego dostępu do picia zawojowała świat.
Po wstępie czas przejść do bohatera testu, camelbacka francuskiej firmy Quechua, model Diosaz 10 Raid.

Wygląd, budowa, funkcjonalność
W serii Diosaz dostępne są plecaki o pojemnościach od 5 do 27l, tak więc jakby ktoś był zainteresowany większym litrażem to jest do nabycia. Mniejszy niż 10l opisywanego plecaka stanowczo odradzam, takie maluchy mają tylko główną komorę na bukłak i jakąś malutką kieszeń na drobiazgi typu multitool, odtwarzacz MP3 lub mała komórka, co czyni je bardzo niepraktycznymi. Za to do plecaka o pojemności 10l poza bukłakiem z piciem możemy bez problemu spakować wszystkie niezbędne rzeczy na jednodniową wyprawę, a więc na przykład: pompkę, zapasową dętkę, klucze, mapę, coś do jedzenia, a do tego bluzę lub kurtkę.

Quechua Diosaz Raid 10 niewątpliwie jest ładnym plecakiem. Gdy wziąłem go do rak cieszyłem się jak dziecko z nowego kompletu klocków Lego pod choinką. Wprawdzie dla mnie funkcjonalność zawsze jest na pierwszym miejscu, ale wygląd też ma spore znaczenie, a rzecz praktyczna i ładna cieszy najbardziej. Dostępnych jest kilka wersji kolorystycznych plecaka, ja wybrałem niebiesko – szarą. Zawsze lubiłem niebieski kolor, a że miałem dosyć ostatnio czarno/szaro/białych ciuchów postanowiłem że czas na trochę weselsze kolory.

         Mocowania kijków Nornic Walking       Saszetki na pasie biodrowym – bardzo praktyczna rzecz       Szelki z siatki zapewniają dobrą oddychalność ramion

Diosaz 10 posiada dwie główne komory: większą zapinaną na zamek z dwoma suwakami (we wnętrzu której znajduje się kieszeń na camela) oraz mniejszą zewnętrzna zapinaną na pionowy zamek. Dodatkowo po bokach na dole plecaka mamy dwie saszetki zintegrowane z pasem biodrowym, cechę charakterystyczną dla plecaków Quechuy. Jest to świetny patent chwalony przez wielu użytkowników. Do tych saszetek możemy zapakować najpotrzebniejsze drobne rzeczy typu multitool, komórka, mały aparat fotograficzny, batony energetyczne, światełka itp. i mieć do nich natychmiastowy dostęp bez konieczności ściągania plecaka. Dostęp do nich jest średnio wygodny, ale po małych wygibasach bez problemu można wyciągnąć/wsadzić gadżety.

„Camel” na swoim miejscu

„Camel” na swoim miejscu

Do mniejszej z komór plecaka zapakowałem zapasową dętkę i pompkę, przy czym zostało jeszcze sporo miejsca na inne drobiazgi. Do większej jak na razie, oprócz bukłaka wożę jakieś kanapki czy drożdżówki, ale oprócz nich bez problemu wchodzi kurtka. Jak na moje potrzeby pakowność jest w sam raz. Wspomnieć też trzeba o gumkach kompresujących, dzięki którym nieważne czy plecak jest wypakowany po brzegi, czy mamy w nim kilka gadżetów, nic w środku się nie tłucze i nie lata. W okolicach gumek kompresujących są dwa uchwyty na kijki do Nordic Walking, bowiem Diosaz plecakiem stricte rowerowym nie jest, a raczej przeznaczonym dla ludzi uprawiających wszelkie sporty w których plecak z camelem jest rzeczą przydatną. Pas biodrowy jest gruby, wyposażony w solidna klamrę i szlufki, dzięki którym paski nie plączą się bezładnie.

Oprócz bukłaka zmieści się jeszcze trochę rzeczy

Oprócz bukłaka zmieści się jeszcze trochę rzeczy

Podobne szlufki mamy na paskach regulujących długość szelek. Moim zdaniem zabrakło jeszcze jednej przy pasie piersiowym. Z czasem okazało się dlaczego producent nie umieścił tam szlufki, mianowicie długość pasa piersiowego dość często się reguluje w zależności od poziomu zapakowania plecaka, a szlufka by tą regulację utrudniała. Wracając do szelek, wykonane są z siatkowego materiału co zapewnia dobrą oddychalność ramion. Na obu z nich mamy po dwie rozciągliwe szlufki przez które przeplata się rurkę od bukłaka, a następnie przypina się ją do jednego z uchwytów przy pasie piersiowym. Tak więc rurkę możemy puścić lewą lub prawą stroną, zależnie od preferencji.

Bukłak przypinamy dwoma karabińczykami, aby się nie zsuwał na dno plecaczka

Bukłak przypinamy dwoma karabińczykami, aby się nie zsuwał na dno plecaczka

Jeden z elementów klamry pasa piersiowego pełni rolę gwizdka alarmowego. Niestety, ale dużo trudu wymaga, aby z tego elementu wydobyć dźwięk.Druga część natomiast ma zintegrowaną gumkę, co pozwala zapiać pas ciasno, a jednoczenie nie utrudnia oddychania. Czas na tylną stronę plecaka, czyli system nośny – tu zachwytów czas się kończy. Otóż mamy cztery siatkowane poduszki, które w zamyśle projektantów miały się stykać z plecami użytkownika zapewniając dość dobrą oddychalność, natomiast reszta miała odstawać tworząc tunel powietrzny. Niestety „plecki” nie są zupełnie usztywnione, co było by niezbędne do działania takiego systemu, wystarczy włożyć do plecaka kilka rzeczy, a przybiera on kształt gruszki. Wtedy część która nie powinna dotykać pleców wybrzusza się i niestety styka z plecami. Z tunelu powietrznego nici, a mokre plecy zapewnione. Przynajmniej w zakresie temperatur 25-35 °C, bo w takim na razie plecaczek testowałem. Jest to największy minus Diosaza i może zrazić wielu potencjalnych nabywców – ja jak na razie wciąż próbuję się przyzwyczaić. Przez małą sztywność tyłu plecaka, jeśli jedziemy bez bukłaka, bez problemu można odczuć każdy twardy przedmiot włożony do głównej komory. Z bidonem włącznie.
W moim poprzednim rowerowym plecaku Alpinusa siatkowana poduszka była jedna na całą długość tylnej części plecaka, dzięki czemu „plecki” były sztywne, a system taki działał sporo lepiej niż ten z produktu Quechuy. Dodatkowym minusem jest brak chowanego pokrowca przeciwdeszczowego. Plecak wodoodporny nie jest i może w jakimś tam stopniu przemoknąć kiedy złapie nas deszcz gdzieś w trasie.

      „Oddychający” pas piersiowy, sprawdza się w praktyce      Gwizdek na klamrze pasa piersiowego. Łatwo nie da się gwizdać.

      „Plecki” plecaka, niestety nie usztywnione       Tu widać wyraźnie jak tył się wybrzusza, i nici z przepływu powietrza

Wielbłądzi garb, czyli słów kilka o piciu przez rurkę
Przyznam że przez kilka dni po zakupie plecaka Quechuy bukłak leżał schowany w szufladzie. Zazwyczaj jeżdżę trasy 30-40km, gdzie na picie

zatrzymuję się raz góra dwa razy, tylko w weekendy coś dłuższego, więc na krótsze trasy zabierałem tradycyjnie bidon i chowałem do plecaka. W końcu z okazji dłuższej trasy postanowiłem wypróbować jak słynny camel sprawdza się w praniu. Przygotowanie camela przed wyjazdem zajmuje więcej czasu niż nalanie napoju do bidonu i wsadzenie go do plecaka. Trzeba napełnić bukłak, wsadzić do dedykowanej komory w plecaku, przypiąć plastikowymi karabińczykami żeby się nie zsuwał na dno, przeciągnąć rurkę przez otwór w plecaku i dwie szlufki, zaczepić o uchwyt. Na początku wymaga to nieco gimnastyki, ale z czasem nabiera się wprawy. Wspomnę przy okazji o bardzo ważnej rzeczy; jeśli zamiast czystej wody ktoś woli izotoniki lub inne napoje nie można zapomnieć o konieczności dokładnego umycia camela oraz rurki zaraz po powrocie z trasy. Jeśli się to zlekceważy można sobie w bukłaku i rurce wyhodować bardzo negatywne z punktu widzenia zdrowia

Odblokowanie część pierwsza: białą część wypychamy na zewnątrz

Odblokowanie część pierwsza: białą część wypychamy na zewnątrz

glony, grzyby, a także bakterie. Przy okazji mała wskazówka: nawet po dokładnym wypłukaniu bukłaka wodą na jego ściankach wewnątrz mogą zostać „kropki” (tu zależnie od twardości wody). Aby tego uniknąć należy przepłukać bukłak wodą z octem, potem samą wodą i jest czyściutko.

Po zmontowaniu camela i spakowaniu kilku niezbędnych gadżetów ruszyłem w trasę. W końcu przyszedł czas na pierwszą próbę napicia się i tu zdziwienie! Nie da się. Pooglądałem dokładnie okolice ustnika i zlokalizowałem małą ikonkę z kłódką i strzałką w górę. Pociągnąłem wię górną część ustnika i voila, blokada odblokowana. Ale z picia dalej nici, bo napój wciąż nie leciał. Zacząłem dalej kombinować aż w końcu doszedłem do tego jak system działa, a łatwo nie było. Mianowicie należy wsadzić ustnik do ust tak żeby biała część na jego końcu (będąca drugą blokadą) oparła się na dolnych jedynkach. Następnie naciskamy ustnikiem na zęby, blokada puszcza i wreszcie można się napić. Przed piciem należy wyciągnąć rurkę uchwytu przy pasie piersiowym, ponieważ jeśli tego nie zrobimy mamy za krótki kawałek rurki od uchwytu i zagina się on przy piciu, ograniczając przepływ płynu. Wyciąganie i wsadzanie rurki z uchwytu jest proste i intuicyjne.

Białą część ustnika zapieramy o zęby i pchamy aby odblokować przepływ płynu

Białą część ustnika zapieramy o zęby i pchamy aby odblokować przepływ płynu

Pierwsze łyki z camela były dość dziwne, ale z czasem się przyzwyczaiłem i doceniłem możliwość natychmiastowego dostępu do napoju. Teraz bardzo często jeżdżę z bukłakiem, a jak zdarzy się krótka trasa kiedy nie chce mi się go napełniać to zwyczajnie w świecie brakuje mi zwisającej rurki przy lewym ramieniu. Jak mówi porzekadło, człowiek do wygód szybko się przyzwyczaja. Bukłak jaki dostajemy z plecakiem Diosaz 10 ma pojemność 2l, co starczy na dość długo, ale należy brać pod uwagę że nalanie „do pełna” ogranicza pojemność głównej komory plecaka. Camel ma tą przyjemną cechę ze długo trzyma temperaturę płynu, napój z lodówki pozostaje chłodny przez blisko dwie godziny w temperaturze w okolicach 35st. Część napoju która jest w rurce niestety nagrzewa się, dlatego pierwsze kilka łyków mamy ciepły napój, ale jak tylko zassiemy płyn z wnętrza bukłaka czuć sporą różnicę.
Bukłak wykonany jest solidnie i dobrze spełnia swoja rolę. Brakuje szynowego zapięcia, które ułatwiłoby mycie camela, ale za cenę za jaką dostępny jest Diosaz wraz z bukłakiem nie ma co się spodziewać topowych rozwiązań (dość powiedzieć że bukłaki marki Deuter kosztują więcej niż komplet Quechuy). Przeciekania w żadnym miejscu nie stwierdziłem.

Camel w całej okazałości

Camel w całej okazałości

Podsumowanie
Quechua Diosaz 10 Raid to bardzo fajny sportowy plecak, który bardzo dobrze spisuje się podczas jazdy na rowerze. Biorąc pod uwagę stosunek cena/jakość nie sposób przejść obojętnie obok produktu Quechuy, gdzie za cenę samego bukłaka znanych marek dostajemy plecak wraz z camelem, oba funkcjonalne i dobrej jakości. Gdyby nie ten nieszczęsny system nośny który w małym stopniu ogranicza pocenie pleców poleciłbym Diosaza każdemu. Poza tą wadą plecak ma dużo zalet: jest ładny, funkcjonalny, no i ma camela w komplecie. Polecam go każdemu kto szuka camelbacka w niskiej cenie i nie zrazi go nie najlepsza oddychalność pleców. Ja zakupu nie żałuję.

Plusy:
– atrakcyjny wygląd
– kilka wersji kolorystycznych do wyboru
– cena (119,99 zł)
– praktyczny, dobrej jakości bukłak
– dobrej jakości pasy piersiowy i biodrowy
– gwizdek i gumka w pasie piersiowym, saszetki w biodrowym
– szelki z materiału o strukturze siatki

Minusy:
– źle zaprojektowany system nośny (przez brak usztywnienia tylnej części plecaka brak przepływu powietrza, przez co łatwo przepocić plecy)
– brak pokrowca przeciwdeszczowego
– konstrukcja bukłaka utrudnia jego mycie, a suszenie jest długotrwałe

 

Może zainteresować Cię jeszcze:

   mtbikes.pl na facebook.com    mtbikes.pl na youtube.com    mtbikes.pl na picasaweb.google.com    RSS mtbikes.pl

Mactronic Laser - test tylnej lampki rowerowej

Jakiś czas temu w redakcji zawitał kurier przywożąc kolejna przesyłkę ...

Decathlon Arroyo Pack ORAO SG800 (Xudd 800) - test...

Ochrona oczu to niezbędne wyposażenie każdego rowerzysty. Nie ważne czy ...

Mactronic Shout BPM-200L - test niepozornej lampki...

Kilka tygodni temu w nasze redakcyjne ręce trafiła latarka Mactronic ...

Gravity Dropper Turbo – test sztycy regulowanej

Regulowane wsporniki siodła w ostatnim czasie szturmem zdobywają rynek części ...

Thule EasyFold 931 - test składanego bagażnika row...

Każdy zapalony rowerzysta prędzej, czy później będzie chciał przewieźć swój ...

Pokaż wszystkie

Wymiana łożysk suportu Hollowtech II

Wymiana łożysk suportu Hollowtech II na przykładzi...

Zewnętrzne łożyska suportu z czasem tracą swoje pierwotne właściwości i ...

Gravity Dropper - serwis

Gravity Dropper – serwis sztycy regulowanej

W niniejszym poradniku postaramy się przybliżyć jak wygląda serwis regulowanej ...

Montaż hamulców tarczowych

W dzisiejszych czasach w rowerach MTB coraz częściej spotykamy hamulce ...

Serwis amortyzatora Manitou Skareb Comp Air 2005 r...

Manitou Skareb to typowy przedstawiciel lekkich widelców amortyzowanych, których przeznaczeniem ...

Serwis piasty z łożyskami kulkowymi i bębenka na p...

Piasta tylna to część roweru którą charakteryzuje względnie dość duża ...

Pokaż wszystkie

Widok z zamku Bucholly

Scotland Castle Tour 2009 - relacja z wyprawy

Szkocja- to słowo działało na mnie jak magnez przez długie ...

Pasmo Brzanki i Pogórze Ciężkowickie na rowerze

TRASA: Biecz -> Skołyszyn - > Liwocz (562m n.p.m.) -> Brzanka ...

Wysowa Zdrój i okoliczne opuszczone wsie na rowerz...

TRASA: Wysowa Zdrój -> Huta Wysowska -> Czertyżne -> Banica -> ...

Trasa Szlakiem Drewnianych Cerkwi w Beskidzie Nisk...

TRASA: Gorlice -> Bielanka -> Leszczyny -> Nowica -> Przysłup -> ...

Śladami kolebki przemysłu naftowego-Szlak Greenway...

TRASA: Gorlice -> Siary -> Sękowa -> Męcina Mała -> Męcina ...

Pokaż wszystkie