Zima to równie rowerowy czas jak każda inna pora roku. Mimo chłodu, śniegu i wszędobylskiego mrozu jazda sprawia równie wiele przyjemności. Warto jednak ubierać się ciepło by dbać o zdrowie i nie stracić go. Ciało człowieka posiada kilka newralgicznych punktów, które szybko marzną w czasie zimowej jazdy. Dłonie, głowa i stopy. Dlatego poza czapką i rękawiczkami warto pomyśleć o ochronie stóp. Letnie buty SPD – jakże przewiewne by latem nie było za gorąco – zimą mrożą nam stopy. Wyjścia na to są minimum 3 – inne typowo zimowe buty i jazda na platformach, zakup specjalnie przystosowanych do tej pory roku butów (np. Shimano SH-MW80), albo specjalne ochraniacze zakładane na letnie buty SPD. Zwykle jeździłem na platformach, ale zeszłej zimy dostająca się do nich woda wykończyła będące już wcześniej w kiepskim stanie łożyska. Postawiłem więc na ochraniacze.
Wybór:
Wybór odpowiedniego modelu nie należał do prostych. Na rynku znajduje się wiele różnych produktów. Także różniących się przeznaczeniem. Przeciwdeszczowe – cienkie, grube zimowe, ocieplane neoprenowe, z membraną. Są także typowo jesienne, przeciwdeszczowe i nieprzewiewane, a przy tym dość grube i ciepłe. Mój wybór padł na te ostatnie – Shimano Shoe Cover Rain MTB CW8U110800. Do zakupu skusiła mnie rada sprzedawców kolejno w dwóch sklepach rowerowych. Tego samego dnia jeszcze rozpocząłem użytkowanie i testy.
Budowa:
Ochraniacz wygląda jak duża, gruba skarpeta – tylko bez spodu. Z otworem na podeszwę buta i blok. Zbudowana z sztucznego materiału typu fleece. Na to wszystko nałożone pokrycie poliuretanowe. Cienka warstwa nieprzepuszczalna dla wody, brudu i wiatru. Brzmi świetnie.
Do tego nosek i pięta ochraniacza wykonane są z kevlaru, odpornego na uszkodzenia mechaniczne. Z tylu znajduje się zapięcie buta, długi wodoodporny zamek (markowe YKK) obłożony odblaskową tasiemką z obu stron. Na górze – zapięcie z rzepa blokujące zamek przed samoistnym rozpinaniem. Na boku osłony, na wysokości kostki duży nadruk z logo SPD. Na stopie nadruk z logo producenta. Spodnia strona obszyta jest tasiemką z materiału który dość łatwo się zadziera i zaciąga na rzepie.
A teraz najważniejsze – spód. Tutaj znajduje się rzep stanowiący utrzymanie ochraniacz pod spodem butów wciąż w jednej pozycji. To dość ważny element – w wielu innych modelach jest tu szeroka gumka. Różnica objawia się przy zakładaniu ochraniacza. Gdy znajduje się tam gumka jest to dużo trudniejsze. Zakres jej rozciągnięcia jest ograniczony. A rzep można po prostu rozpiąć i potem ponownie zapiąć. Zapowiada to większa trwałość tego rozwiązania.
Działanie:
Zwarta konstrukcja po założeniu na stopę dobrze się trzyma, przylegając do buta równomiernie. Wracając do tematu zakładania trzeba zauważyć że nie jest to tak banalnie proste jak mogłoby się wydawać. Ochraniacz można montować na dwa różne sposoby – wkładając buta przez rozpięcie z tyłu, po czym przepychać go przez ciasne wnętrze by zajął odpowiednią pozycję, na końcu zapiąć rzep. A można też założyć ochraniacz na nogę i zapiąć zamek z tyłu. Po tym założyć buta, ściągnąć ochraniacz niżej i naciągnąć na buta zaczynając od noska. Na koniec zapiąć rzep. Drugie rozwiązanie jest dużo wygodniejsze i gwarantuje dłuższą żywotność ochraniaczy. Wpychanie buta do ciasnego wnętrza może spowodować rozerwanie zamka i szybsze zużycie. Dlatego wcześniej wspomniany rzep był tak ważny.
W czasie jazdy ochraniacz trzyma się bardzo dobrze stopy. Jak widać na zdjęciach świetnie przylega do stopy. Problem pojawia się przy pieszym poruszaniu np. w zaśnieżonym terenie. Noski podnoszą się zsuwając z buta. Dość dziwne i zarazem denerwujące zjawisko. Możliwe że wymaga korekcji ułożenia ochraniacza na obuwiu.
Jednak nie służy on przecież do spacerów, a do jazdy. A w trakcie tejże komfort jest bardzo wysoki. Odporność na wiatr jest całkowita. Nic nie wieje, nie dmucha. Wentylacja taka jak w lecie jest niemożliwa. Spadająca woda nie ma możliwości przedostać się od góry do buta. Jedynie stając w kałuży można ‘podmoknąć od środka’. Użyta powłoka poliuretanowa jest bardzo szczelna. Ma to swoje zalety w wodo- i wiatroszczelności. Jednak działa to też w drugą stronę. Z pocącej się stopy pot nie ma możliwości wydostania się. Stopy po wycieczce są spocone, a skarpety wilgotne. Niestety za cenę odporności na wiatr i deszcz płacimy poceniem się. W połączeniu z bakteriami rozkładającymi pot zaowocuje to nieprzyjemnym zapachem. Ważne, że w stopy ciepło. A tutaj sytuacja prezentuje się świetnie. Testy przeprowadzałem przy zerze oraz w temperaturze około minus 4 stopni Celsjusza. W takich warunkach stopa w samych butach marzła bardzo szybko, traciłem czucie w palcach od zimna. Przy założonych ochraniaczach ten efekt nie ma miejsca! Jest cały czas bardzo ciepło. A o to przecież chodziło.
Wpięcie i wypięcie w SPD nie sprawia problemów. Stopa mimo szczelnego okrycia jest wciąż dobrze ruchoma, a ruchy nie są niczym skrępowane. Materiał jest na tyle cienki i elastyczny, że nie przeszkadza w poruszaniu stopą.
Kwestie budowy zapewniają bezpieczeństwo nawet po zmroku. Odblaskowy pasek z tyłu ochraniacza powinien być widoczny przez kierowców z wielu metrów.
Odpowiednia budowa z wykorzystaniem rzepa prognozuje wysoką trwałość. Użyte materiały są wysokiej jakości. Sadzę że posłużą przez wiele kilometrów w trakcie chłodnych , zimowych wycieczek.
Podsumowanie:
W obliczu mrozów i wszędobylskiej wilgoci zimą użycie ochraniaczy to świetny pomyśl. Poza wszelkimi wyżej wymienionymi zaletami trzeba też zauważyć że chronią buty przed zachlapaniem błotem i woda spod kół.
Jeśli chcesz zimą jeździć i nie rozstawać się ze swoimi pedałami SPD, a na drogie GoreTexowe buty Cię nie stać (około 570zł za Shimano SH-MW80) warto zainteresować się ochraniaczami. Są bardzo wygodne, a przy tym zapewniają wysoki komfort cieplny. Tak ważny dla zachowania zdrowia w trakcie zimowych wypadów rowerowych gdy wiele łatwiej o przeziębienie niż latem.
Plusy:
+zapewniają świetny komfort termiczny
+odporne na wiatr i deszcz
+nie krępują ruchu stopy
+wyglądają na trwale
+występuje w wielu rozmiarach
Minusy:
-stopa nie oddycha i poci się
-drogie (około 100zł)








Mam je od dwóch tygodni i ZDECYDOWANIE ODRADZAM!
W tym czasie raptem dwa razy wybrałem się w góry i ochraniacze mnie zawiodły.
Za pierwszym razem notorycznie spadały z czubków buta (Shimano M085), co nie powinno się zdarzać przy dedykowanych (tej samej marki) ochraniaczach.
Zsuwają się przody podczas chodzenia, szczególnie przy podejściach w śniegu i błocie.
Za drugim razem doposażyłem je w tasiemki pod czubkami (godzina z igłą) i problem zsuwania ustąpił. Natomiast po powrocie odkryłem, że są kompletnie przetarte na spodzie.
ODRADZAM.