Każdy napęd w rowerze potrzebuje smarowania, żeby prawidłowo pracował i cieszył się długą żywotnością. Zgodnie z zasadą – nie posmarujesz, nie pojedziesz – trzeba użyć specyfiku zmniejszającego tarcie w napędzie. Na rynku wybór smarów jest ogromny. Każdy znajdzie odpowiedni smar dla swojego roweru, stylu jazdy jak i portfela. Od smarów suchych, z dodatkiem teflonu, smarów wzbogacanych ceramicznie, parafinowych, aż do typowo mokrych i gęstych.
W swoim rowerze wykorzystuje produkty marki Finish Line. Przed wyborem zapoznałem się z wieloma opiniami w sklepach specjalistycznych jak i na forach i portalach rowerowych. Większość osób polecała produkty firmy Finish Line. Widocznie coś w tym musi być. Wybór pokrótce padł – biorę dwa, jeden na suche warunki, drugi na mokre.
Budowa:
Wizyta w sklepie zaowocowała zakupem dwóch małych czarnych buteleczek. Aby odróżnić smary producent zarezerwował dla nich oddzielne barwy – tak czerwona zakrętka i etykieta jest dla Finish Line Teflon Plus, natomiast barwa zielona zarezerwowana jest dla smaru Finish Line Cross Country. Wybrałem pojemniczki o pojemności 120ml. Opisywane specyfiki występują też w opakowaniu o pojemności 60ml oraz aerozolu o pojemności 360ml. Opakowanie 120ml wydaje mi się jednak najbardziej ekonomiczne. Smar kosztuje w przeliczeniu na opakowanie 60ml mniej, a do tego wystarczy go na dłużej. Postać sprayu w moim odczuciu nie jest dobra – smarując komponenty dużo smaru pryska na boki (uwaga na tarcze hamulcowe oraz powierzchnie hamujące obręczy!), a ponadto dużo trudniej nałożyć go precyzyjnie.
Opisywane smary przystosowane są do odmiennych warunków, stąd też ich skład jest całkiem inny. Finsh Line Cross Country – zwany inaczej Wet – to syntetyczny olej, jak obiecuje producent, z domieszką molibdenu. Tworzy trwałą, bardzo lepką i śliską powierzchnie smarującą. Jest odporny na nacisk. Dość gęstej konsystencji ciecz jest barwy żółtej/zielonej. Przy tym pachnie bardzo przyjemnie. Taka charakterystyka zapowiada dobre działanie w wilgoci i przy długich trasach.
Drugi smar, Finish Line Teflon Plus – inaczej Dry – jak sama nazwa wskazuje jest to smar suchy. W skład tego syntetycznego oleju wchodzi (sygnowana nadal przez laboratoria DuPont) substancja o nazwie Teflon (politetrafluoroetylen, PTFE). Ten syntetyczny polimer ma bardzo małą energię powierzchniowa. Przez to ma świetne własności smarujące. Nie przywierają do niego żadne zanieczyszczenia – także i kurz. Z tego powodu jazda wysoce zapyloną trasą nie spowoduje, że drobinki zanieczyszczeń szczelnie pokryją łańcuch. Smar ten ma konsystencje płynna, wydaje się rzadki. Przy tym pachnie już mniej przyjemnie – rozpuszczalnikiem. Opisana charakterystyka ukazuje przeznaczenie – jazda w suchych warunkach, przy dużym zapyleniu.
Właściwości i charakterystyka zapowiadają, że będziemy mogli być zadowoleni z użytych smarów – czas jednak na test praktyczny.
Działanie:
Wybrane przeze mnie 120 ml opakowanie jest bardzo wygodne. Nakładanie smaru nie nastręcza trudności. Buteleczka zwieńczona jest odpowiednim aplikatorem ułatwiającym precyzyjne dozowanie. W przypadku Finish Line Wet możliwe jest nawet dozowanie po jednej kropli oleju na każde ogniwo i rolkę! To jest chyba to czego mi potrzeba. Niestety rzadka konsystencja oleju Finish Line Dry nie pozwala na tak dokładne dozowanie. Tutaj po odwróceniu butelki w celu aplikacji smar wręcz leje się pod wpływem sił grawitacji. Niestety daje to duże straty. W tej kwestii Finish Line Cross Country wydaje się być idealny – jest bardzo wydajny, jedna buteleczka wystarczyć może wręcz na wiele miesięcy, a może i lat smarowania. Wszystko zależy od ilości kilometrów i warunków przebytych tras.
Specyfik Finish Line Cross Country bardzo dobrze wnika w łańcuch, tak na sworznie, jak i rolki. Całe ogniwo można łatwo, szybko i precyzyjnie pokryć. Napęd po smarowaniu chwilę warto ‘pokręcić’ po czym przetrzeć z nadmiaru smaru – tak żeby nie łapał aż tak szybko brudu. Co bardzo lubię – napęd po takim smarowaniu chodzi cicho. Łańcuch nie terkocze, jazda jest po prostu przyjemniejsza. Smar bardzo dobrze radzi sobie w mokrych warunkach. Wypiera wodę. Będzie świetny na błotniste trasy, wycieczki i maratony. Także w zimie sprawi się świetnie zabezpieczając napęd od wszędobylskiej wilgoci. Jednak ten medal ma tez drugą stronę – lepki i gęsty smar bardzo łatwo przyciąga do siebie napotkane po drodze zanieczyszczenia. Wzniecony oponami kurz na suchym odcinku, piasek, a także fragmenty ściółki i podłoża. Niestety, coś za coś. Jednak w tym miejscu jestem w stanie przeboleć ta wadę. Cichy napęd i duża trwałość smarowania sprawiają, że wole mieć przybrudzony łańcuch, myć go rzadziej i rzadziej smarować. Wspominając o myciu nie można nie powiedzieć o tym na ile właściwości odpychające wodę sprawiają trudność w zmywaniu. Sama woda nie wystarczy, potrzebny jest odtłuszczacz i trochę siły przy myciu. Ewentualnie kąpiel w ropie/benzynie szybko wyczyści łańcuch.
Finish Line Teflon Plus, smar suchy jest niemniej ciekawą propozycją. Nakładanie sprawia więcej problemu, wodnisty smar trzeba szybko i równomiernie rozprowadzić po łańcuchu obracając korbą do tyłu. Po tym warto chwilę odczekać by rozpuszczalnik odparował, pozostawiając po sobie cienką warstwę smarującą. Niestety w tym wypadku wydajność smaru jest dużo mniejsza i częściej trzeba wracać do sklepu. W trakcie jazdy napęd jest głośniejszy aniżeli po zastosowaniu Fnish Line Cross Country. Kolejnym problemem jest dużo mniejsza trwałość powłoki. Nieraz nawet już po 25km jazdy warto nałożyć go ponownie. Tutaj dużo lepiej sprawuje się smar typu Wet. Wiele kilometrów po jednej aplikacji i cichy napęd mimo zanieczyszczeń złapanych po drodze. Jednakże smar typu Dry jest niezastąpiony na długie suche trasy. Czy to asfaltem, szutrem czy w lesie. Gdy spod kół sypie się masa kurzu, drobne fragmenty podłoża i ściółki Smar Finish Line Teflon Plus nie pozwoli im się przykleić. Posmarowany łańcuch jest suchy. Także zmywanie tego smaru jest łatwiejsze aniżeli smaru typu Wet. Wykazuje to mniejsza odporność na wodę.
Podsumowanie:
Test obu smarów wykazuje tylko jedno – specyfiki te są komplementarne. Tak jeden jak i drugi warto by znalazł się w warsztacie każdego rowerzysty. Na wilgotne warunki, błoto, na zimę warto używać smaru typu Wet (Finish Line Cross Country). Jednak gdy za oknem pełnia lata, w lesie sucho, drogi tylko się kurzą lepiej użyć suchego smaru Dry (Finish Line Teflon Plus). Dodatek teflonu wytłumi hałas napędu i zabezpieczy go przed zużyciem. Oczywiście – można tez używać cały czas jednego smaru. Jednak żaden z opisanych produktów nie jest uniwersalny. Finish Line Dry przyda się głównie na wysoko zapylonych trasach np. w jurze, gdzie jest dużo odcinków z piachem. Zawsze można go uzupełniać i smarować w czasie wycieczki. Choć szybko nam zejdzie. Jednak Finish Line Wet bardziej mi się spodobał. Starcza naprawdę na długo, sprawia że napęd jest cichy, a woda nie robi na nim żadnego wrażenia. Jego piętą achillesową niestety jest duża lepkość.
Finish Line Cross Country “Wet”:
Zalety:
+ tworzy trwałą powłokę
+ sprawia, że napęd jest cichy
+ jest odporny na wodę
+ wydajny – wystarczy na długo
Wady:
- przyciąga elementy ściółki i podłoża
- dosyć trudny do zmycia
Finish Line Teflon Plus “Dry”:
Zalety:
+ odporny na piasek i kurz
+ pozostawia czysty napęd
Wady:
- mało wydajny
- źle się nakłada
- napęd po użyciu jest głośny
Autor: Łukasz Danek oraz przemu.




Zamiast Finish line używam Smaru Motip do łańcuchów motocyklowych, a teflon zawiera też smar firmy Motip „teflon w sprayu” Sa to o wiele tańsze produkty, doskonale spełniające swoje zadanie. Puszka 400ml i koszt o połowe niższy niż finish line. Wszystko dlatego że nie są to produkty dedykowane dla roweru, ale do samochodu i motocykla.
Siema, do łańcucha świetnym środkiem jest hipol dostępny na stacjach orlenu za 16 zł/litr. Jest to olej do skrzyń biegów samochodów. Robię na nim 400-600 km bez smarowania w różnych warunkach. Spróbujcie, dla mnie to wypas lepszy i tańszy od FL.
Witam!
A ja polecam ze swojej strony smar Finish Line Pro Road. Lekko gęstawy (wymaga intensywnego wstrząśnięcia przed użyciem bo się rozwarstwia), nie ścieka, a penetruje doskonale. Jest w miarę odporny na wodę ale wtedy kiedy trzeba doskonale zmywa się „Ludwikiem”. Umiarkowanie łapie piasek ale mogłoby być lepiej – nie jest to dla mnie wada bo łańcuch czyszczę co ok. 30 km lub co wyjazd – czyli prawie codziennie
Nakłada się bardzo łatwo (pamiętać o wstrząśnięciu zawartości), a sam napęd pracuje cicho. Odnośnie Finish Line Teflon Plus “Dry” – jeździłem i nie polecam. Wady jak w teście + po ok. 20 km (nawet asfalt)słychać, że napęd pracuje na sucho.
Pozdrawiam.
a-n-t-e-k@SCOTT Scale 60 + parę modyfikacji
tylko Pedros Ice Wax. Prezentowane smary były przeze mnie używane i nie maja porównania do Pedrosa.
A ja się zastanawiam nad olejem Pedro’s Road Rage.
Witam wszystkich mam pytanie czy olejem finish line teflon plus można smarowac przedni amortyzator? prosze o odpowiedz
ja latam na finish line teflon plus i mi pasuje naped wcale nie halasuje
Rewelacyjne efekty uzyskałem stosując MATHY-WS, odporny na zabrudzenie i wodę. Producent podaje że nie zawiera cząstek stałych jak teflon czy grafit. Ogólnie to jakaś super tajna technologia, ale działa super. Szkoda tylko że trudno go dostać w Polsce.
Ja jeździłem także na obu smarach Finish Line Cross Country i na Teflon Plus i wnioski:
1. Teflon plus rewelacyjny na suche trasy (przynajmniej asfalt), bardzo cichy i długo się utrzymuje. Na mokrą pogodę specjalnie się nie nadaje, ale kilka razy na jednym smarowaniu w deszczowej pogodzie można pojechać.
2. Cross Country świetnie sprawdza się na mokro, ale jeśli chodzi o suche warunki, to cichutko pracuje tylko przez jeden dzień… Później zaczyna się coraz głośniejsze „furkotanie” łańcucha.
Każdy ma swoją specyfikację i świetnie się uzupełniają, ale żadnego nie da rady używać uniwersalnie. Zaznaczam że testując te smary przejechałem ponad 3000 km, przy czym średnio około 150 dziennie, przez Czechy, Niemcy, Francję i Hiszpanię, w każdych warunkach. Mam nadzieję, że opinia będzie przydatna.
Pozdrower!